Manchester City ponownie stracił punkty w Premier League. The Citizens przegrali na własnym stadionie z Tottenhamem 1:2, a tym samym zanotowali kolejną porażkę w ligowej kampanii. Po przegranej z Leicester City liczyliśmy na szybką odpowiedź i zwycięstwo przed własną publicznością, jednak Tottenham okazał się lepszy i wywiózł z Etihad Stadium komplet punktów.
Pierwsza połowa nie zachwyciła. Obie drużyny grały ostrożnie, brakowało sytuacji podbramkowych i większego ryzyka w ofensywie. Na przerwę zespoły schodziły więc przy bezbramkowym remisie, a kibice musieli liczyć na znacznie ciekawsze 45 minut po zmianie stron.
I rzeczywiście, druga połowa dostarczyła zdecydowanie więcej emocji.
Tottenham wychodzi na prowadzenie
W 53. minucie Tottenham otrzymał rzut karny. Raheem Sterling zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, a sędzia bez większego wahania wskazał na jedenasty metr. Decyzja wzbudziła sporo kontrowersji, ponieważ zagranie było przypadkowe i można było mieć wątpliwości, czy powinno zostać ukarane.
Do piłki podszedł Harry Kane. Napastnik Tottenhamu zachował zimną krew i pewnym strzałem pokonał Joe Harta.
0:1.
Manchester City musiał więc odrabiać straty. Pellegrini zdecydował się na zmiany, a jedną z najważniejszych decyzji było wprowadzenie Kelechiego Iheanacho. Młody Nigeryjczyk pojawił się na boisku w 66. minucie i bardzo szybko odpłacił się za zaufanie trenera.
Iheanacho daje nadzieję, ale Eriksen odpowiada
W 74. minucie City doprowadziło do wyrównania. Kelechi Iheanacho znalazł się w odpowiednim miejscu i wykorzystał sytuację w polu karnym, pokonując Hugo Llorisa.
1:1!
Na Etihad Stadium ponownie pojawiła się nadzieja, że Manchester City zdoła jeszcze odwrócić losy spotkania. Po wyrównaniu gospodarze ruszyli do przodu, ale Tottenham nie zamierzał ograniczać się do obrony.
I niestety dla nas to właśnie goście zadali decydujący cios.
W 83. minucie Christian Eriksen otrzymał piłkę i zdecydował się na świetne uderzenie. Duńczyk popisał się precyzyjnym strzałem, przy którym Joe Hart nie miał większych szans.
1:2.
Manchester City próbował jeszcze odpowiedzieć, ale tym razem nie udało się zdobyć drugiego gola. Tottenham dowiózł prowadzenie do końcowego gwizdka i wyjechał z Manchesteru z bardzo ważnymi trzema punktami.
Dla City jest to kolejny bardzo bolesny rezultat. Po porażce z Leicester 1:2 liczyliśmy, że zespół szybko wróci na właściwe tory. Tymczasem przegrywamy drugi ligowy mecz z rzędu i coraz bardziej komplikujemy swoją sytuację w walce o mistrzostwo.
Po tej kolejce The Citizens zajmują czwarte miejsce i tracą sześć punktów do prowadzącego Leicester City. Co gorsza, przed nami niezwykle intensywny okres, w którym praktycznie nie będzie czasu na odpoczynek.
Już 21 lutego Manchester City zagra z Chelsea w piątej rundzie FA Cup. Następnie, 24 lutego, czeka nas pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Dynamem Kijów. Cztery dni później City zmierzy się z Liverpoolem w finale Capital One Cup, a 2 marca ponownie zagra z Liverpoolem, tym razem w Premier League.
Przed nami więc prawdziwy maraton. City musi jak najszybciej się pozbierać, bo w najbliższych tygodniach możemy rozegrać mecze, które w ogromnym stopniu zadecydują o całym sezonie.
Manchester City – Tottenham 1:2 (0:0)
0:1 Harry Kane 53′ (k.)
1:1 Kelechi Iheanacho 74′
1:2 Christian Eriksen 83′
Manchester City: Hart; Zabaleta, Kompany, Otamendi, Clichy (Kolarov 74′); Fernandinho, Fernando (Iheanacho 66′); David Silva, Yaya Touré, Sterling; Agüero.
Tottenham: Lloris; Walker, Alderweireld, Wimmer, Rose; Dembélé, Dier; Alli (Lamela 81′), Eriksen, Son (Carroll 72′); Kane (Chadli 89′).












Dodaj komentarz