Manchester City zrobił bardzo ważny krok w kierunku awansu do 1/8 finału Ligi Europy. W pierwszym meczu 1/16 finału angielski zespół pokonał na wyjeździe FC Porto 2:1, choć długo musiał odrabiać straty. Gospodarze prowadzili po trafieniu Silvestre’a Vareli, ale po przerwie samobójczą bramkę zdobył Álvaro Pereira, a pięć minut przed końcem spotkania zwycięstwo liderowi Premier League zapewnił Sergio Agüero.
Spotkanie na Estádio do Dragão zapowiadało się niezwykle interesująco, ponieważ naprzeciwko siebie stanęły zespoły, które jesienią rywalizowały w Lidze Mistrzów. Porto było obrońcą trofeum Ligi Europy, natomiast Manchester City po nieudanej fazie grupowej Champions League musiał zadowolić się udziałem w niższych rangą rozgrywkach. Dla drużyny Roberto Manciniego Liga Europy stała się jednak kolejną okazją do zdobycia europejskiego trofeum.
Początek meczu należał do gospodarzy. Porto grało odważnie, szybko wymieniało podania i starało się wykorzystać przewagę własnego stadionu. Pierwszą naprawdę dobrą okazję Portugalczycy stworzyli w 15. minucie. Po dośrodkowaniu Jamesa Rodrígueza Rolando wygrał pojedynek powietrzny i oddał strzał głową, ale Gaël Clichy w ostatniej chwili wybił piłkę zmierzającą w światło bramki.
Manchester City odpowiedział niemal natychmiast. Samir Nasri próbował zaskoczyć Heltona bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego, a chwilę później bramkarz Porto musiał wykazać się dużym refleksem przy strzałach Micaha Richardsa i Francuza. Przez kilka minut to goście wyglądali na zespół, który może jako pierwszy objąć prowadzenie.
Porto przetrwało jednak ten fragment spotkania i w 27. minucie przeprowadziło akcję, która przyniosła gospodarzom prowadzenie. Lucho González uruchomił na lewym skrzydle Hulka, a Brazylijczyk wykorzystał swoją szybkość i dokładnie dośrodkował w pole karne. Silvestre Varela znalazł się w odpowiednim miejscu i z bliska skierował piłkę do bramki Joe Harta. Angielski golkiper zdołał jeszcze dotknąć futbolówki, ale nie był w stanie zapobiec utracie gola.
Manchester City nie zamierzał jednak rezygnować z walki o korzystny rezultat. Jeszcze przed przerwą bardzo dobrą okazję miał Mario Balotelli. Włoch znalazł się w sytuacji pozwalającej na oddanie mocnego strzału z dystansu, lecz Helton skutecznie interweniował. Porto również mogło podwyższyć prowadzenie. Hulk dostał możliwość zakończenia jednej z akcji uderzeniem z dystansu, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Do przerwy gospodarze prowadzili więc 1:0.
Po zmianie stron obraz spotkania wyraźnie się zmienił. Manchester City przyspieszył i zaczął coraz częściej pojawiać się w pobliżu bramki Porto. Już w 50. minucie Micah Richards był bardzo blisko wyrównania. Obrońca znalazł miejsce na prawej stronie i mocno uderzył z ostrego kąta, ale piłka trafiła w słupek.
Pięć minut później goście doprowadzili jednak do wyrównania, choć tym razem nie potrzebowali do tego bezpośredniego strzału jednego ze swoich zawodników. Yaya Touré posłał długą piłkę w kierunku Mario Balotellego, a próbujący przeciąć podanie Álvaro Pereira niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki. Helton był bez szans i na tablicy wyników pojawił się rezultat 1:1.
Porto po stracie gola ponownie ruszyło do ataku. Gospodarze nie chcieli dopuścić do tego, aby przed rewanżem w Manchesterze znaleźli się w niekorzystnej sytuacji. Szczególnie aktywny był Hulk, który w 61. minucie wykonywał rzut wolny. Brazylijczyk uderzył mocno i nieprzewidywalnie, ale Joe Hart zachował koncentrację i skutecznie odbił piłkę.
Manchester City nie prezentował tego wieczoru swojego najlepszego futbolu, ale potrafił przetrwać trudniejsze momenty i cierpliwie czekał na swoją szansę. Roberto Mancini zdecydował się również wprowadzić na boisko Sergio Agüero. Argentyńczyk potrzebował zaledwie kilku minut, aby odegrać decydującą rolę.
W 85. minucie Yaya Touré znalazł się z piłką w polu karnym i zamiast samemu kończyć akcję, dostrzegł lepiej ustawionego Agüero. Argentyńczyk otrzymał podanie i z bliska spokojnie skierował piłkę do siatki. Helton nie miał szans na skuteczną interwencję. Manchester City odwrócił losy spotkania i objął prowadzenie 2:1.
Dla Porto był to niezwykle bolesny cios. Gospodarze długo prowadzili, mieli swoje okazje i przez znaczną część pierwszej połowy skutecznie ograniczali możliwości ofensywne Manchesteru City. Ostatecznie jednak błędy w drugiej części spotkania oraz późne trafienie Agüero sprawiły, że obrońca trofeum znalazł się w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem.
Manchester City wracał do Anglii ze zwycięstwem 2:1 i przewagą jednej bramki. Wynik nie rozstrzygał jeszcze losów dwumeczu, ale dawał zespołowi Roberto Manciniego wyraźną przewagę przed spotkaniem na własnym stadionie. Porto musiało natomiast odrobić straty na Etihad Stadium, a zadanie było tym trudniejsze, że w pierwszym meczu poniosło u siebie porażkę. UEFA podkreślała, że Portugalczycy potrzebowali zwycięstwa w Anglii, gdzie w swoich wcześniejszych 15 wizytach nie potrafili wygrać.
Dla City szczególnie cenne było to, że drużyna potrafiła odwrócić niekorzystny wynik na niezwykle trudnym terenie. Nie był to perfekcyjny występ podopiecznych Manciniego, ale charakter pokazany po przerwie mógł napawać kibiców optymizmem. Agüero ponownie udowodnił natomiast, że nawet po wejściu z ławki może w jednej chwili przesądzić o losach spotkania.
Pierwszy mecz 1/16 finału zakończył się więc zwycięstwem Manchesteru City 2:1. Porto objęło prowadzenie po golu Silvestre’a Vareli, lecz samobójcze trafienie Álvaro Pereiry przywróciło gości do gry, a Sergio Agüero w 85. minucie zapewnił angielskiej drużynie niezwykle cenne zwycięstwo. Rewanż w Manchesterze miał zdecydować, czy City rzeczywiście wykorzysta przewagę wywalczoną na Estádio do Dragão.
FC Porto – Manchester City 1:2 (1:0)
Bramki: 27′ Silvestre Varela – 55′ Álvaro Pereira (samobójcza), 85′ Sergio Agüero.











